Czy dodatkowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków daje możliwość uzyskania odszkodowania w przypadku wypadku przy pracy? Agent jednego z towarzystw ubezpieczeniowych nie potrafił mi konkretnie odpowiedzieć na to pytanie. A temat mnie bardzo interesuje.
Zacząłem rozglądać się za taka ofertą, gdy, w mojej wsi, kilka domów za moim miał miejsce wypadek rolniczy, wynikiem, którego była dwójka rannych osób. Ja, co prawda nie jestem rolnikiem, jednak tak samo jak rolnik mieszkam na wsi, mam do czynienia prawie, że z gospodarstwem rolnym, korzystam z różnych niebezpiecznych maszyn i urządzeń i właściwie codziennie ryzykuje. Oczywiście bardzo uwazam, żeby cos takiego jak wypadek przy pracy nigdy mi się nie przydarzyło, ale przecież wykluczyć czegoś takiego nie można. Czasami wystarczy drobny błąd, nieszczęśliwy zbitek okoliczności, lub po prostu przypadek i tragedia gotowa.
Odszkodowanie za takie zdarzenie z pewnością nie naprawiłoby krzywdy, ale pomogło żyć dalej. Ale muszę powiedzieć, że trudno się połapać w szczegółach ofert dotyczących takich odszkodowań. Ale wciąż niestrudzenie próbuje. Mam nadzieję, że mi się to uda.
Analizując różne zdarzenia we wsi, w której mieszkam dochodzę do wniosku, że żaden z rolników nie bierze pod uwagę czegoś takiego jak wypadek rolniczy. Chyba żaden z rolników, oczywiście mówię o tych mniejszych, nie jest ubezpieczony. A przecież gdzie jak gdzie, ale akurat w gospodarstwie bardzo łatwo o wypadek przy pracy.
Rolnictwo, to może nie branża wysokiego ryzyka, ale ze względu na dużą ilość różnego rodzaju niebezpiecznych maszyn, ryzyko wypadku zawsze jest. A przecież dzięki opłacaniu składek, często niewielkich, przy ewentualnym wypadku jest szansa na odszkodowanie. Oczywiście jak to mówią: mądry Polak po szkodzie, a więc nikt tak naprawdę nie myśli o tym, że może zdarzyć się coś złego. Myślimy dopiero w momencie, gdy cos się stanie. Wtedy tak naprawdę zaczyna się problem. Jeden to fakt, jakiegoś przykrego zdarzenia. Wypadku przy pracy, pożaru. Drugi problem to problem finansowy.
Każde przykre zdarzenie wiąże się przecież z wydatkami. W przypadku nieszczęśliwego wypadku przy pracy może to być chociażby konieczność długiej i kosztownej rehabilitacji. W takich chwilach oczywiście o czymś takim jak odszkodowania można tylko pomarzyć. Po prostu jest za późno. Dlatego warto pomyśleć przed, przewidywać i czasem wysupłać kilka złotych na składkę. Wtedy, w razie wypadku, którego oczywiście nikomu nie życzę temat odszkodowań będzie dla nas jak najbardziej otwarty.
Czy można cokolwiek uzyskać za wypadek rolniczy, który wydarzył się we własnym gospodarstwie rolnym? Okazuje się, że tak. Wystarczy, jeśli wypadek wydarzył się nie z winy osoby, będącej właścicielem gospodarstwa, a na przykład z powodu niesprawnej maszyny z wadą fabryczną. Jest to wtedy klasyczny wypadek przy pracy, za który należy się odszkodowanie. Oczywiście to wszystko to teoria. Praktyka czasami pokazuje coś zupełnie innego.
Po prostu możliwość uzyskania odszkodowania nie oznacza wcale jego wypłacenia w przewidywanej, czy żądanej przez nas wysokości. Druga strona w takim sporze z pewnością nie ułatwi nam zadania i zrobi wszystko, żeby nie wypłacić nam ani złotówki, lub chociażby kwotę do wypłaty znacznie obniżyć.
Czasami ważne jest chociażby zyskanie na czasie powodujące swego rodzaju zmęczenie drugiej strony. I trzeba być na to przygotowanym. Niesyte to norma w dzisiejszych czasach. Wszelkiego rodzaju zadośćuczynienia są uprawnieniem, które tak naprawdę nic nie znaczy. Wszystko musimy sobie wywalczyć sami, często za pomocą sądu. I obawiam się, że przez wiele lat to się nie zmieni.
Branża odszkodowań za różnego rodzaju wypadki, w ostatnich latach rozwija się w zastraszającym tempie. Powstają setki instytucji, które reklamują się jako najlepsze firmy, które są w stanie uzyskać dla swojego klienta każde odszkodowanie za dowolny wypadek.
Czasem jednak, ludzie z branży działają na granicy prawa. Zamiast się reklamować docierają w sobie tylko znany sposób do ofiar wypadków i proponują załatwienie odszkodowania. Taka wizytę przeżył mój kolega. Miał dość poważny wypadek przy pracy. Wyleciał z okna na drugim piętrze. Na szczęście pozytywnie nastawiony do sprawy śmiał się, że można to określić jako wypadek rolniczy, ponieważ spadł na przyczepę ciągnika rolniczego. Gdy połamany leżał na szpitalnym łóżku odwiedził go przedstawiciel takiej firmy z ofertą. Kolega nie miał na tyle siły, żeby go wygonić, ale uprzejmie mu podziękował.
Zastanawialiśmy się wspólnie jak firma dotarła do kolegi? Doszliśmy do wniosku, że ktoś ze szpitala musiał maczać w tym palce. A to już jest działanie poniżej granicy uczciwości. Szkoda tylko, że z krzywda dla ofiar wypadków, bo z pewnością, nie chcą się czuć jak obiekty do uzyskiwania prowizji. Ale czy przedstawiciele firm zajmujących się tą branżą kiedykolwiek to zrozumieją?
Odwiedzając jeden ze szpitali w centrum Lublina często widzę ogłoszenia firmy, prowadzącej sprawy o odszkodowania. Zastanawiam się, jaki jest sens reklamowania się w tych miejscach i kto tak naprawdę na to pozwala? Szpital jest miejscem, które powinno leczyć, nie reklamować jak załatwić odszkodowanie.
Oczywiście powód wieszania takich reklam akurat w tym miejscu jest bardzo prosty. Właśnie w szpitalach jest wiele osób z tek zwanej grupy docelowej, czyli osób zainteresowanych tego typu usługami. A więc można znaleźć tam rannych, których spotkała nieprzyjemność mieć wypadek przy pracy, można spotkać ofiary wypadków samochodowych lub osoby, które dotknął wypadek rolniczy.
Oczywiście oni wszyscy mogą być zainteresowani takimi usługami i nie da się tego ukryć. Myślę jednak, że osoba nawet najbardziej zainteresowana, w szpitalu na pierwszym miejscu będzie stawiać tylko i wyłącznie swoje zdrowie. Inne rzeczy zostawi sobie na później. Ja osobiście, poszedłbym krok dalej. Nawet będąc zainteresowanym usługami takiej firmy świadomie wybrałbym ofertę konkurencji, która ma w sobie na tyle dobrego smaku, że nie reklamuje się w takich miejscach jak szpital.