Analizując różne zdarzenia we wsi, w której mieszkam dochodzę do wniosku, że żaden z rolników nie bierze pod uwagę czegoś takiego jak wypadek rolniczy. Chyba żaden z rolników, oczywiście mówię o tych mniejszych, nie jest ubezpieczony. A przecież gdzie jak gdzie, ale akurat w gospodarstwie bardzo łatwo o wypadek przy pracy.
Rolnictwo, to może nie branża wysokiego ryzyka, ale ze względu na dużą ilość różnego rodzaju niebezpiecznych maszyn, ryzyko wypadku zawsze jest. A przecież dzięki opłacaniu składek, często niewielkich, przy ewentualnym wypadku jest szansa na odszkodowanie. Oczywiście jak to mówią: mądry Polak po szkodzie, a więc nikt tak naprawdę nie myśli o tym, że może zdarzyć się coś złego. Myślimy dopiero w momencie, gdy cos się stanie. Wtedy tak naprawdę zaczyna się problem. Jeden to fakt, jakiegoś przykrego zdarzenia. Wypadku przy pracy, pożaru. Drugi problem to problem finansowy.
Każde przykre zdarzenie wiąże się przecież z wydatkami. W przypadku nieszczęśliwego wypadku przy pracy może to być chociażby konieczność długiej i kosztownej rehabilitacji. W takich chwilach oczywiście o czymś takim jak odszkodowania można tylko pomarzyć. Po prostu jest za późno. Dlatego warto pomyśleć przed, przewidywać i czasem wysupłać kilka złotych na składkę. Wtedy, w razie wypadku, którego oczywiście nikomu nie życzę temat odszkodowań będzie dla nas jak najbardziej otwarty.